Home / News  / „Metamorfozy z Denley” to był impuls, którego potrzebowałem

„Metamorfozy z Denley” to był impuls, którego potrzebowałem

Przeczytaj wywiad z mężczyzną, który przeszedł "Metamorfozę"

mariusz_Metamorfozy_z_Denley

Rozmowa z Mariuszem, 39-letnim uczestnikiem programu „Metamorfozy z Denley”.

– Przyznał pan, że do programu „Matamorfozy z Denley” zgłosiła pana żona. Czy występy przed kamerą wymagały dużej odwagi?

– Hmm, ciężko powiedzieć. Jakiegoś wielkiego strachu mimo wszystko nie czułem (uśmiech). Nie byłem sparaliżowany.

 

– To jakie uczucia kłębiły się wewnątrz?

– Podniecenie, podekscytowanie… To na pewno. Kierowała mną chęć spojrzenia na siebie z boku. W programie się to udało. Przyznam, że zobaczyłem… innego siebie.

 

– Co to znaczy?

– Nie ukrywam, że wcześniej widziałem swoją osobę… inaczej. Dopiero „Metamorfozy” na dobre pokazały moje wady, których wcześniej niestety nie dostrzegałem. Na pewno z każdą kolejną godziną zacząłem dążyć do zmiany wyobrażenia o sobie.

 

– Jest pan zadowolony z efektów pracy?

– Tak, bardzo! To był impuls, którego mi brakowało. Wiadomo, najgorzej zacząć. Potem, jak już się rozkręci, to idzie.

 

Mam kilka rzeczy z kolekcji tej firmy. Marynarkę, kurtkę skórzaną, dżinsy… To fajne, modne i bardzo dobrej jakości ubrania, które z czystym sumieniem mogę każdemu polecić

 

 – Konsekwentnie trzyma się pan zaleceń?

– Pilnuję diety, chodzę regularnie na siłownię. Można nawet powiedzieć, że teraz oczekuję z niecierpliwością dni treningu.

 

– Która ze zmian była najtrudniejsza?

– Hmm, żadna jakoś specjalnie nie sprawiła mi kłopotu. Dość łatwo powstrzymałem się od niezdrowego stylu życia i jedzenia. Nawet polubiłem sałatki (uśmiech). Przecież to samo zdrowie.

 

– Czy coś w akcji marki Denley pana zaskoczyło?

– Inni uczestnicy (śmiech).

 

– Dlaczego?

– Na pewno mieli prywatne powody, dla których zgłosili się do programu. Ale ja jakoś specjalnie nie zauważyłem, żeby musieli się zmieniać. Na pewno nie mieli zwiększonej ilości kilogramów. Cóż, każdy chciał coś osiągnąć. Ja swoje cele osiągnąłem.

 

– Czuje się pan lepiej, taki odmieniony?

– Oczywiście. Wciąż pracuję nad sobą. Mam starą wagę, która troszkę oszukuje. Teraz zacząłem pokrętłem przesuwać wskaźnik troszkę do przodu, żeby nie popaść w samozachwyt.

 

– Czy dzięki marce Denley zmienił pan sposób ubierania?

– O tak! Wyglądam teraz rewelacyjnie. Mam kilka rzeczy z kolekcji tej firmy. Marynarkę, kurtkę skórzaną, dżinsy… To fajne, modne i bardzo dobrej jakości ubrania, które z czystym sumieniem mogę każdemu polecić.

 

– Proszę się pochwalić wagą.

– W tej chwili to 98 kilogramów, jak zaczynałem, ważyłem 109.

 

– Dziękuję.

BRAK KOMENTARZY

NAPISZ KOMENTARZ